Dwujęzyczność u dzieci to coraz częstsze zjawisko, szczególnie w rodzinach wielokulturowych lub mieszkających za granicą. Rodzice często zastanawiają się, czy kontakt z dwoma językami nie opóźnia rozwoju mowy ich dziecka. Warto zatem wiedzieć, co mieści się w granicach normy, a co może wskazywać na rzeczywiste zaburzenia.
Dzieci uczące się dwóch języków jednocześnie rozwijają mowę w podobnym tempie jak ich jednojęzyczni rówieśnicy – pod warunkiem, że mają wystarczający kontakt z każdym z języków i motywację do komunikacji. To, co czasem sprawia wrażenie opóźnienia, wynika z faktu, że słownictwo dziecka „dzieli się” na dwa języki. W każdym z nich może znać mniej słów, ale łączna liczba wyrazów, którymi się posługuje, bywa taka sama, a nawet większa niż u dzieci jednojęzycznych.
Naturalnym etapem rozwoju jest także tzw. mieszanie języków. To nie błąd, lecz dowód na to, że dziecko aktywnie operuje obiema strukturami językowymi.
Dziecko, które ma stały kontakt z oboma językami, uczy się stopniowo ich rozróżniania i używania adekwatnie do sytuacji. Jednak jeden z języków jest zawsze dla dziecka dominujący.
Kiedy dwujęzyczność u dzieci powinna zaniepokoić?
Zaniepokoić powinny natomiast sytuacje, gdy dziecko:
- nie mówi ani w jednym, ani w drugim języku po ukończeniu 2. roku życia,
- nie reaguje na mowę,
- nie wykazuje chęci do komunikowania się, również gestami,
- ma trudności z rozumieniem prostych poleceń.
W takich przypadkach należy skonsultować się z logopedą, najlepiej specjalizującym się w rozwoju dzieci dwujęzycznych.
Dwujęzyczność jako wartość
Dwujęzyczność nie jest zatem przeszkodą, lecz wartością. Nie opóźnia rozwoju mowy, o ile dziecko ma regularny i bogaty kontakt z językami. Kluczowe jest wspieranie komunikacji – niezależnie od języka, którym dziecko aktualnie się posługuje.
Karolina Jasińska – logopeda